ROK 2018 W LICZBACH:

Liczba dni na szlaku: 47
Przebyte kilometry [km]: 633.7
Suma podejść [m]: 34.201
Suma zejść [m]: 34.320
Zdobyte szczyty: 107
Odwiedzone Schron., Chaty: 43
Punkty GOT: 698
Data Aktualizacji: 21.05.2018
Najczęściej odwiedzane pasma górskie:
1. Tatry (17)
2. Sudety (11)
3. B.Śląski (4)
4. B.Wyspowy (3)
5. G.Świętokrzyskie (2)
5. B.Żywiecki (2)
5. B.Sądecki (2)
6. B.Niski (1)
6. B.Makowski (1)
6. B.Mały (1)
6. Pieniny, Gorce (1)
6. G.Izerskie (1)

MNICH 16.01.2016


Jest Piątek godz.23:00 wróciłem z drugiej zmiany. Szybki prysznic, plecak na plecy, pożegnalny całus od żony i ruszam ku kolejnej przygodzie górskiej. Dojeżdzam do Katowic, gdzie czeka już na mnie mój towarzysz czekającej Nas wspinaczki - Buli. Stamtąd o 02:30 Polskim Busem udajemy się na Zakopane. Na miejscu jesteśmy o 6:00. Jest zimno (i to bardzo), rześko. Jemy śniadanie i po około 30 minutach podjeżdza zaprzyjaźniony Nam Przewodnik Wysokogórski Andrzej Mikler.
Pakujemy plecaki ze sprzętem do auta i ruszamy w godzinną podróż w stronę Morskiego Oka, dokładnie do parkingu na Włosienicy.

Wita Nas duża pokrywa świeżego śniegu. Zakładamy dodatkową warstwę ubrań, stuptuty, Andrzej daje Nam zestaw lawinowy ABC (sonda, łopatka i detektor) i w drogę - idziemy do Moka. 
Przy samym schronisku skręcamy w prawo, wchodzimy na słynną Ceprostradę i idąć już w śniegu do połowy łydek, mijając w koło Staw, podchodząc coraz wyżej do Dolinki za Mnichem coraz wyraźniej widzimy dzisiejszy cel, cel wspinaczki - MNICH!

Czytaj więcej

Upływają kolejne minuty, godziny, nachylenie i podejścia coraz większe. Coraz więcej także śniegu. Robi się zimno, zmaga się wiatr, który momentami tworzy małe zamiecie śnieżne.
Temperatura odczuwalna wynosi około -25 stopni.
W końcu chcieliśmy zimowego wejścia i takowego się doczekaliśmy. Jak to powiedział Andrzej "...mamy 100% wejście zimowe".
Chwila przerwy, łyk ciepłej herbaty i ruszamy dalej. W końcu docieramy do ściany pod Mnichem. Pogoda sie pogarsza, dokładnie widoczność.
Czekamy ponad godzine jak Andrzej wejdzie z poznaną Nam w aucie Aśką na szczyt Mnicha. 
Jest Nam naprawdę zimno! Zaczynamy biegać w miejscu, robimy pajacyki :)
Ciągle pada śnieg, który po kilku chwilach przykrywa Nasze plecaki świeżym puchem.

w trakcie wspinaczki
W końcu Nasza kolej! Jak się okazuje nie będzie tak łatwo jakby się wydawało.
Dla mnie to już drugie wejście na Mnicha, dla Rafała (Buli) pierwsze i wogóle pierwszy raz ma doczynienia ze wspinaczką.














Mimo trudności, szczeliny z której by się wydostać korzystaliśmy z dodatkowych taśm i miejscowych oblodzeń skały dotarliśmy na szczyt!
Będąc na szczycie trafilło Nam się okno pogodowe, trwające około 5 minut.
Na szczycie



Po tym nastąpiła najlepsza część czyli zjazdy na linie. Łącznie były 2 zjazdy.




Będąc już u podstawy ściany udaliśmy się w tą samą drogę powrotną z dwiema małymi różnicami: 
1. Śnieg sięgał Nam już do połowy uda.
2. Wracaliśmy mając na kaskach czołówki,

Podsumowując cały wypad - Nasze wejście było 100% zimowe i co najważniejsze tego dnia byliśmy jedynymi zdobywcami szczytu Mnicha chodź idąc, po drodze napotkaliśmy wiele grup, które jednak ze względu na trudne warunki zrezygnowało z wejścia.
Szczególne podziękowania i pozdrowienia należą się Andrzejowi, który pokazał swój kunszt w poruszaniu się po górach i wprowadził Nas na sam szczyt!
Andrzej w akcji


Z górskim pozdrowieniem.

1 komentarz:

  1. Gratulacje! I to jeszcze zimowe wejście. Super :)

    OdpowiedzUsuń